Tak właśnie działa maszyna do robienia tabletek, czyli tego co na rysunku zaznaczono kolorem pomarańczowym. Składniki leku znajdują się w pudełeczku oznaczonym słowem “feeder”. Reklamy leków można robić w bardzo podobny sposób – do feedera wrzuca się brief, czyli sporządzony z mozołem przez producenta poważny dokument farmaceutyczno-marketingowy opisujący po co jest lek, komu się przyda i kto go powinien kupić. Obrazek pożyczyliśmy z wikipedii. Kliknięcie na obrazek spowoduje ruch w interesie – czyli zobaczymy animację w całej okazałości.
(styczeń 30, 2009 21:06)
Mało kto pamięta, że w jakimś tam serialu Japończycy tytułowali co ważniejszych “San” (na przykład “Reklamowa Apteka San”), ale i tak spot Febrisanu ma to coś. Jest jakiś (czyli nie-nijaki). Agencja (i studio filmowe) pokazało, że się napracowało, czyli stworzyło scenariusz.
(styczeń 28, 2009 10:14)
W spocie Deprimu miła pani informuje nas, że było z nią źle (bo wyglądała jak wczesna Kasia Nosowska), a teraz czuje się lepiej (bo wygląda jak z polskiego serialu). Lepsze samopoczucie i pełna remisja na wizji to oczywiście zasługa Deprimu – leku, który uczynił nieopłacalnym produkcję Prozaca i podobnych oraz doprowadził miliony gabinetów psychiatrycznych do plajty. Że to nieprawda? Oczywiście! Wszystko to nieprawda. Psychiatrzy nie stracili pracy, a drogie er-iksy na depresję nadal świetnie się sprzedają. Po prostu znów jakieś OTC przesadziło z wiarą we własną kreatywność. Nie ma łatwych sposobów leczenia depresji. Spot Deprimu jest kolejnym przykładem na to, jak banał (historia w spocie) staje się nieprawdą.
(styczeń 27, 2009 8:59)
Czyżby walec od miażdżenia pirackich płyt miał się przejechać również po pirackich lekach? Prasa donosi dziś o przemycie leków do Wielkiej Brytanii i do Polski. Najczęściej przemycanym (i oczywiście podrabianym lekiem) jest niebieska Viagra, ale nie tylko o nią i nie tylko o leki psychotropowe tym razem chodzi. Oba kraje są zalewane tańszymi, “lewymi” generykami. Dlaczego właśnie Polskę i UK przemyt dotknął najbardziej? Nasz kraj dokłada do leków refundowanych mniej niż którykolwiek inny kraj UE. W Wielkiej Brytanii z kolei leki są refundowane, ale droga do nich jest bardzo utrudniona. Trzeba naprawdę sporo namęczyć się, by dostać receptę.
(styczeń 23, 2009 11:14)
W sumie powinniśmy napisać “ex equo”, bo w Google można to znaleźć 140 000, a poprawne ex aequo jedynie 900 000 razy. Nie zmienia to faktu, że alergia jest obecna w wyszukiwarce dokładnie tak często jak grypa. W przeciwieństwie jednak do liderki wśród chorób – grypy – alergia nie ma tak licznej konkurencji w ilości wyników w wyszukiwarce. Po prostu nie jest tak popularna jak grypa. Pamiętać też trzeba, że nasze mini-badanie nie obejmowało nazw takich chorób jak rak, czy AIDS. Skupiliśmy się na użyteczności dla OTC – czyli leków dostępnych bez recepty, a nie specjalistycznych. Wysokie miejsce wysokim miejscem, ale atrakcyjniość “alergii” dla zysków nie jest aż tak wielka jak przeciwbólowo/grypowo/katarowych leaderów. Chyba, że ktos chce sobie zafundować wysoką klikalnoś śród alergików. A to już zupełnie inna bajka.
(styczeń 23, 2009 10:59)
Google uczy medycyny. I nie chodzi tu bynajmniej o jakąś wirtualną akademie medyczną, która daje nastolatkom uprawnienia dokonywania operacji na otwartym mózgu. Radosna zabawa wyszukiwarką może pokazać nam, jak samodiagnozują się masy. … a masy najczęściej zaś wklepują w googlowe okienko słowo “grypa” .
(styczeń 21, 2009 8:36)
Tyle według “Pulsu Biznesu” wart ma być w tym roku rynek reklamy leków. Domyślamy się, że chodzi o OTC – leki bez recepty. Jednak agencjom reklamowym perspektywa ta nie do końca się podoba. W ubiegłym roku zakwestionowano 28 spotów, czyli reklam telewizyjnych. Wyjątkowo nie będziemy się zastanawiać czy to “tylko”, czy “aż”. Zastanawiające w publikacji PB jest co innego: najczęściej na spoty reklamowe donosi… konkurencja, czyli inne firmy farmaceutyczne.
(styczeń 20, 2009 14:06)
Reklamowa apteka kilka kryzysów i ostrych zawahań kursu franka francuskiego już przeżyła i coś niecos zaobserwowała. Z początku dokonać tej obserwacji trudno. Może dlatego tak trudno ją połączyć bezpośrednio z danymi giełdowymi, jednak po dziewięciu miesiącach od przerażającego zawahania kursów efekt zaczyna być widoczny okiem nieuzbrojonym. Daje się też słyszeć i woła jeść. Z perspektywy agencji reklamowej w działach marketingu przedsiębiorstw działa schemat następujący: jest kryzys >> więc będą zwalniać (najpierw marketing), a skoro będą zwalniać >> kto ma umowę o pracę i może zachodzi w ciążę. Ten ostatni wniosek powinien dać wytrawnym strategom rynkowym do myślenia. Co bardziej lotni od razu skojarzą, że jeśli chcemy to jakoś wykorzystać – grupą docelową (target group) w ogromnej większości powinny być kobiety.
(styczeń 19, 2009 9:06)