Szybkie wyjaśnienie dla młodzieży: pan na zdjęciu to nie ojciec chirurgii plastycznej, a Karol Marx – wg. socjalistów pierwszy człowiek, który zorientował się, ze jest robiony w konia, a poważnie – biologiczny ojciec socjalizmu, czyli zespołu (często uważanego za chorobowy) poglądów politycznych, które streścić można w teirdzeniu, że kapitalizm nie jest sexy.
A teraz na poważnie: w miesiąc po nas gazeta.pl pisze o “kryzysowych ciążach”. My już swoje na temat ciąża w kryzysie napisaliśmyi zdania nie zmieniamy – to świetny rynek. Zapomnieliśmy jednak o dość poważnej jego części – i stąd właśnie obecność ducha Karla Marxa naReklamowej…
(luty 23, 2009 9:56)
Okaz pochodzi z 1954 roku. To nie strona z dawnego atlasu medycznega, a reklama. U dołu zauważyć można niewielki dopisek, że na drugiej stronie jest reklama leku o nazwie Lederle. Podczas gdy u nas okłada się współcześnie reklamę leków zakazami, nakazami i ukazam, gdzieś na świecie ktoś dawno temu wpadł na pomysł – jedna strona dla pacjenta (któremu nie wolno oglądać reklam leków RX), druga dla lekarza (który lubi sobie czasem popatrzeć na reklamę leku RX – na przykład czy fajnie leci do kosza).
(luty 18, 2009 11:07)
Rzeczpospolita pisała wczoraj o kontaktach lekarze – firmy farmaceutyczne. Pada tam sformułowanie “program lojalnościowy“. Warto zastanowić się bliżej, co to oznacza. Wtedy lepiej zrozumiemy, co w tych kontaktach jest nie tak.
W programach lojalnościowych chodzi o kupowanie lojalności. Firma A uznaje, że B jest szczególnie istotna dla sprzedaży jej produktów – nagradza więc B za każdy sprzedany produkt. Inaczej jednak wygląda sprawa, gdy B jest inną firmą, a inaczej – gdy B to pracownik! W pierwszym przypadku mamy do czynienia ze zwykłą umową biznesową, w drugim z przekupywaniem pracownika innej firmy…
(luty 11, 2009 12:02)

Amerykanie z wrodzonym sobie wdziękiem robią interes na weteranach drugiej wojny światowej. Oto reklama z 1945 roku. Kończy się wojna, chłopaki wracają do domu i jak w piosence Bertolda Brechta nie majarąk, nóg, a co szczęśliwsi oka. Jeśli przynajmniej jedno im zostało, zauważą na lotnisku ogłoszenie z wyraźnym napisem SZTUCZNE LUDZKIE OCZY. Ciekawe, czy wtedy było to jeszcze refundowane przez Wuja Sama, czy już w ramach ogólnonarodowego obowiązku nakręcania koniunktury należało parę dolców na oko i okulistę wydaćz własnej kieszeni. Mgliście pamiętamy (spokojnie, w 1945 jeszcze as nie było), że ktoś (nie pamiętamy kto, ale było to duże amerykańskie nazwisko pisarskie – wdzięczni będziemy, jeśli ktoś z Państwa kojarzy) pisał, że oko było za friko, ale bez możliwości wyboru kolor. Za kolor pasujący do żywego oka (identycznego ze sztucznym) należało zapłacić z własnej kasy.
(luty 8, 2009 9:27)
Jeśli kupować termometr rtęciowy – to tylko teraz. Potem już nie będzie gdzie. Jeśli coś dostarczać do aptek to tylko tanie termometry niertęciowe, bo rtęciowy termometr to podstępny wróg i morderca, zatem zostanie wycofany z aptek w całej Unii Europejskiej. Termometry rtęciowe są be, ponieważ kiedy taki się stłucze, trzeba wezwać Straż Pożarną. Jako dowód poniżej cytujemy gazetę.pl.
(luty 6, 2009 12:46)
Czasami jest tak, że ręce opadają i nie chce się nam wklejać obrazków. Jak śpiewała kiedyś Republika – “nie strzelajcie do orkiestry, kiedy oni zginą przyjdą lepsi”, a lepsi właśnie nadchodzą. Ledwo przełknęliśmy fakt, że młodzież używa nakładki wibracyjnej jako zabezpieczenia przed HIV, chorobami wenerycznymi – nie mówiąc już o tym, że według smarkaterii płci obojga w/w nakładka zabezpiecza przed zajściem w ciążę, co grozi gwałtownym rozprzestrzenieniem się w/w poglądu w skali pokoleniowej. Niełatwo zaś obliczyć, jaki wpływ będzie to miało na liczebność populacji. Ledwie przełknęliśmy to wszystko nadszedł kolejny cios…
(luty 5, 2009 11:23)