Pigułki mogą być inteligentne
Firmy farmaceutyczne zarabiałyby więcej, gdyby pacjenci u nich się zaopatrujący, systematycznie zażywali leki. Zdarza się, że przewlekle chorzy zapominają o braniu pigułek, tym samym kupują mniej opakowań substancji leczniczych. Najlepszym rozwiązaniem wydaje się być “prywatny specjalista”. Specjalista, który jest przyczepiony do tabletki i sprawdza, czy pigułka trafiła do żołądka, a nie np. pod język. Takie rozmyślanie wydaje się być śmieszne na pierszy rzut oka. Jeśli jednak zamiast fizycznej osoby, wsadzimy do pigułki urządzenie rejestrujące zachowania pacjenta, to nie jest to już tak zabawne. Zdaniem wielu, jest to wręcz bardzo potrzebne. Warto wyjaśnieć na wstępie mechanizm działania tzw. pigułki Proteusa. Po tym jak zostaje ona zażyta, soki żołądkowe aktywują znajdujące się w niej urządzenie komunikacyjne, które wysyła przez ciało bezprzewodowy sygnał do innego chipa, znajdującego się w skórze lub wszczepionego tuż pod nią. On z kolei ładuje dane do smartfona lub przesyła je lekarzowi przez Internet. W ten sposób można łatwo się upewnić, że pacjent bierze pigułki o właściwych porach.
I tak własnie obecnie nad “inteligentnymi pigułkami” pracuje Philips, nad chipami MicroCHIPS, a co najciekawsze do zakupu tego drugiego, szykuje się Novartis.