U nas można dostać w aptekach takie leki/suplementy na dobre trawienie jak: hepatil, nursea, colon C… Za granicą dostaniemy np. Brioschi z równie nudnym opakowaniem jak u nas w Polsce. Nic by tego specyfiku nie wyróżniało, gdyby nie ciekawa reklama. Dla rządnych dobrych pomysłów włoski visual z 2007 roku:


Przykładowe hasło jest na nim następijące: “digestion, how to manage a chinese take away in one move” na dole tekst “digestion made easy” z opakowaniem Effervescente Brioschi.
Agency: Leagas Delaney, Milan, Italy
Creative Directors: Stefano Campora, Stefano Rosselli
Art Director: Max Verrone
Copywriter: Valentina Maran
Illustrators: Nicola Spreafico, Umberto Galan
Dla kontrastu sytuacji reklamowej w Polsce picture, które znalazłam przy okazji informacji o kampanii wspierającej Nurseę. Autorem kampanii wspierającej wejście na rynek aptecznego suplementu diety jest kolejny raz zespół Just Health Club.

(marzec 23, 2010 10:32)
Uważa się, że łatwo jest reklamować suplementy diety. Może w obecnej chwili jest to prostsze niż reklama OTC, ale już UH zapowiada zmiany. Zawsze trzeba się przyczepić do “dojnej krowy”. Produkty z pogranicza: suplement diety/lek, mają być zarejestrowane, jako leki lub zniknąć ze sprzedaży. A produktów na pograniczu jest wiele.
Najczęstsze grzechy producentów:
- sugerowanie odbiorcy, że suplement jest lekiem np. poprzez stosowanie podobnie brzmiącej nazwy,
- pojawienie się w reklamie lekarza z dodatkową formułką informacyjną zarezerwowaną dla laków OTC (”przed użyciem zapoznaj się z ulotką…”)
- przerejestrowanie leku na suplement diety, w ten sposób często nazwa funkcjonuje w świadomości odbiorców, jako lek, a nie suplement (bo zwykły Jan Kowalski nie interesuje się tym, czym jest dokładnie tabletka),
- prezentacja produktów, pokazując jednocześnie lek i “niby” jego odmianę, która nie jest lekiem a suplementem,
na szczęście GIF zawsze czuwa i nie pozwala na takie naciąganie zasad.
(listopad 13, 2009 17:10)